5 powodów, dla których karmienie piersią jest wygodne dla Ciebie (a nie tylko dziecka)

W ostatnich latach nacisk na karmienie piersią odczuwalnie wzrósł i niegdyś dobrowolna opcja zamieniła się niemal w must have nowoczesnej matki. Propaganda ta (z założenia pozytywna) argumentowana jest przede wszystkim dobrem dziecka – w mleku matki znajdują się nie tylko składniki odżywcze, ale i przeciwciała, dzięki czemu nasz maluszek będzie zdrowo rósł i się rozwijał.
A jeśli matka nie chce, nie ma ochoty, boi się? Tym bardziej, że karmienie niesie ryzyko poranionych sutków, bolesnych piersi i wiecznie poplamionych mlekiem ubrań (bo mleko czai się wszędzie, zawsze gotowe by radośnie trysnąć na szóstą tego dnia sukienkę)? Albo brzydzi czy narusza intymność matczynego ciała?

Wtedy sama motywacja dziecięca może nie wystarczyć, bo matka też człowiek, nie tylko inkubator i ekspres do mleka i jednak ma prawo pomyśleć o sobie. Dlatego postanowiłam nazwać pięć powodów, dla których karmienie jest wygodne i dobre dla matki – warto to zrobić po prostu dla siebie.

 

  1. Chudniesz

Najpierw ciąża i zbieranie dodatkowych kilogramów niczym bonusowych punktów w jakiejś grze, wszystkie te nudności, złości i obolałe kości, a potem nowa zagwozdka, jak odzyskać własne ciało, to z dawnej, mętnie już zarysowanej w pamięci ery „sprzed”. Karmienie piersią jest jedną z odpowiedzi – u jednych wystarczy w pełni, żeby już w kilka tygodni po porodzie zrzucić cały nadbagaż, u innych będzie po prostu jednym z elementów projektu „fit mama”, ale z pewnością się przyda. Czule spójrz więc na swojego małego wampira, bo razem z mlekiem wysysa z Ciebie też tłuszczyk. Pamiętacie te wszystkie metody nauki języka, że nic nie musisz, wszystko samo? Załóż okulary, idź spać, obudź się mądry i inne takie? To karmienie jest takim właśnie sportem – leżysz, karmisz, a chudniesz 😊

  1. Dbasz o dietę

Wprawdzie dużo się teraz mówi o tym, że dieta matki nie ma wpływu na mleko, i że jak zjesz kapustę, to układ pokarmowy dziecka nie zamieni się od razu w pole minowe, bo mleko powstaje z krwi a nie z pokarmu, ale… jakoś tak instynktownie, jak już mamy dawać, co najlepsze, to przedłużamy okres ochronny z ciąży.

Nigdy wcześniej nie potrafiłam wyrobić sobie zdrowych nawyków żywieniowych, bo moją piramidę smakowych potrzeb otwierały frytki a zamykały chipsy. A teraz nagle na talerzu cały ogród, pełen witamin i innych ważnych składników, bo czułam się (nawet jeśli to w tym akurat przypadku irracjonalne) odpowiedzialna i jeśli wciąż połączona z dzieckiem na gruncie jedzenia, to wolałam się pilnować. I jakoś tak niepostrzeżenie owo „pilnowanie się” przerodziło się w przyjemność, bo kto nie lubi kolorowej kanapeczki, sałatki, soczystego owocu –  i faktu, że włos bardziej lśniący i paznokieć mocniejszy.

PS. No dobra, pomógł też fakt, że się przeprowadziłam i teraz mam zdecydowanie dalej do Maca.

  1. Masz więcej czasu dla siebie

Paradoksalnie fakt, że 8, 10 czy nawet jeszcze więcej razy na dobę przystawiasz dziecko do piersi, daje Ci możliwość zrobienia czegoś dla siebie i odpoczęcia (te najbardziej zaprawione potrafią spać w tym czasie 😊).

Możesz czytać, oglądać filmy, seriale, rozmawiać z innymi ludźmi lub po prostu odpłynąć myślami w jakieś zupełnie niemacierzyńskie rejony – dziecko potrafi być zajęte konsumpcją na długie kwadranse, a potem jeszcze pięknie zasnąć ukołysane mleczną falą – dzięki czemu, nie musisz mu poświęcać dodatkowej uwagi (zagadywać, wymyślać zabaw, nosić) i bezkarnie zatonąć w lekturze. Genialnie sprawdza się też na spotkania ze znajomymi.

Możesz się umówić u siebie w domu, u kogoś, w kawiarni (o której wiesz, że jest „cycek friendly” i że nikt Cię zniesmaczony nie wyprosi) i mieć pewność, że bez przerywania, płaczu i gubienia wątku będziesz prowadzić życie towarzyskie. Dzięki temu dziecko oswaja się też z obecnością ludzi, głosami. Ono jest szczęśliwe, bo ma ciepło, miło i smacznie, a Ty masz gwarancję miększego lądowania w nowej rzeczywistości, jeśli możesz zachować kawałek siebie i swoich przyjemności. Korzystaj, bo potem dziecko zacznie biegać, mówić i trzeba będzie nowych tricków.

  1. Masz darmowe i gotowe jedzenie zawsze pod ręką

A raczej pod pachą. Dzięki temu, zamiast pogrążać się w zamknięciu, możesz bardziej swobodnie podróżować – autem, pociągiem, samolotem – nie martwiąc się o to, czy w danym momencie i miejscu otrzymasz gorącą wodę (czy zdołasz o nią poprosisz w lokalnym narzeczu? 😊), czy będziesz miała jak przygotować mieszankę. W samolocie dziecko przystawione do piersi łatwiej zniesie przeciążenia (ssanie wyreguluje ciśnienie), „zatkane” piersią nie wystawi Cię też na lincz ze strony współpasażerów. Pokarm jest darmowy – jeśli na wyjściu dziecku zachcę się jeść lub pić, nie musisz się martwić o drobne przy sobie (a to kartą nie można płacić, a to waluty brak), nie obciąża też domowego budżetu, bo jedynym wydatkiem związanym z karmieniem są wkładki laktacyjne (ale bez nich ani rusz).

  1. Masz w rękawie odpowiedź na większość małych dramatów Twojej pociechy

Płacz maluszka niczym wiertarka udarowa wdziera nam się w serce i najlepiej dla naszej psychiki oraz kondycji naszego małżeństwa, żeby z prędkością światła znajdować sposoby na jego ukojenie. Najedzone, przewinięte, zdrowe, na rękach trzymane i jeszcze płacze? I wtedy właśnie wyciągasz asa ze stanika i dziecko milknie, przymyka z zadowoleniem powiekę, a świat znów rysuje się różową kreską. Ta magia przydaje się zarówno w domowym zaciszu, na spotkaniu ze znajomymi, w podróży, w parku, na plaży, jak i wszędzie tam, gdzie będziesz potrafiła dyskretnie przystawić dziecko do piersi. Twój komfort psychiczny jest teraz na wagę złota.

I tylko z przerażeniem myślę o tym, że dziecka nie można karmić do 18 roku życia i że wszystkie te mocne karty za chwilę przestaną już działać.
I co wtedy?
Jak mawiała Scarlett O’Hara z Przeminęło z wiatrem: „Jeśli choć przez chwilę jeszcze będę się nad tym zastanawiać to zwariuję. Pomyślę o tym jutro”.

PS. Podziwiam męża za to, że nie mając tak efektywnej piersi potrafi z sukcesem zajmować się córeczką przez długie godziny 🙂

 


 

INEZ

Literaturoznawca, tłumaczka, przyszły automatyk. Debiutuje w roli mamy, więc rozpiera ją energia. Zamiast kawą nakręca się entuzjazmem i uśmiechem córeczki. Stworzyła tę przestrzeń dla rodziców, którzy tak jak ona poczuli, że potrafią, i chętnie podzielą się swoimi małymi wielkimi sukcesami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *