w chuście: 8 powodów, dla których warto chustę mieć przy sobie już podczas porodu

Zazwyczaj mówi się o noszeniu dzieci, już parotygodniowych, albo chociaż parodniowych. A okazuje się, że chusta może się przydać już od pierwszych chwil życia dziecka, a wręcz wtedy, gdy dopiero przychodzi na świat (a czasem potrafi to trochę zająć).

Dlaczego warto więc spakować chustę do naszej torby porodowej? Bo można:

1. chustą masować plecy i biodra,

2. w chuście zawiązać ciepły okład na podbrzusze i/lub plecy (woreczki np. z pestkami wiśni grzeje się w piekarniku lub mikrofalówce, można skorzystać z nich w domu, zabrać ze sobą do szpitala bądź poprosić o taki położną, większość chętnie je proponuje jako niefarmakologiczny sposób łagodzenia bólu porodowego),

3. okryć się nią, gdy zaczniemy w porodzie marznąć, i szybko zrzucić, kiedy zrobi nam się gorąco (a często obie te sensacje dopadają nas na jednym skurczu),

4. zawieszać się na niej podczas skurczu (część porodówek ma służące do zawieszenia chusty haki w suficie, ale wykorzystać można też np. drabinki),

5. zaoferować ją położnej, aby spróbowała z pomocą chusty ułożyć się maluchowi w kanale rodnym (np. gdy poród wolno postępuje, występują nieprawidłowości we wstawieniu się dziecka do miednicy itp.), oczywiście pytając, czy jest zaznajomiona z takimi technikami (często położne wykorzystują np. zwykłe szaliki lub szpitalne prześcieradło, a chusta będzie dużo wygodniejsza i efektywniejsza w użyciu),

6. zaoferować ją douli, aby wykorzystała chustę do masażu (chociaż doule zwykle mają ze sobą super chusto-szal rebozo),

7. wykorzystać jako dodatkowy kocyk dla malucha lub siebie już po porodzie (a czasem dla wycieńczonego męża, który utnie sobie drzemkę na fotelu),

8. zamotać noworodka już w pierwszych dobach życia, jeśli tylko będziemy czuć się na siłach – tu fajnie sprawdza się chusta kółkowa. Zwykle np. druga doba jest taką dobą „na rzęsach” – maluszek cały czas czegoś chce – przede wszystkim utulenia (nie, nie wystarczy jedzenie, głód to dopiero za jakiś czas!), a chusta pozwala mu to dać bez wielogodzinnego nadwyrężania naszych rąk i mlecznych piersi,

Czy macie jeszcze inne pomysły? Piszcie w komentarzach, jestem bardzo ciekawa, co jeszcze można wymyślić! =D

 


 

DOMINIKA

Świeżo upieczona mama, niewiele dłużej żona, nadłużej położna i doradczyni noszenia dzieci w chustach i nosidłach. Absolutna swej pracy z kobietami (i ich rodzinami) oraz niemowlakami entuzjastka. Hobbystycznie tancerka amerykańskiego swinga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *